AUTOSTOPEM PRZEZ SAHARĘ 2012


Starym Polskim (i jakże brzydkim!) zwyczajem zabraliśmy się za organizowanie wyprawy ciut za późno. We wszystkim staramy się dostrzegać pozytywne cechy więc i w tym wypadku można znaleźć ich sporo. Ale może do rzeczy, co gdzie i jak oraz oby nic nie zapomnieć:
Pomysł w mojej głowie narodził się dość dawno - przeczytałem pewną relację z tygodniowego wejścia na Jebel Toubkal. Pomyślałem sobie - "ale super! Afryka! Nigdy tam nie byłem!". I tak oto pomysł się rozwijał, moja wybujała wyobraźnia szalała i coraz bardziej pomysł nabierał realnych kształtów. Gdzieś w tych podróżach palcem po mapie natrafiłem na Mauretanię. Sprawdziłem kilka informacji w Internecie, poczytałem... Ostatecznie jeszcze inna relacja spowodowała, że powiedziałem sobie: "To jest to!". Najdłuższy pociąg świata! Muszę się nim przejechać... Wyobraźcie sobie jak to jest jechać na "pace" z tonami rudy żelaza na szczerej pustyni! Mi sobie aż ciężko to wyobrazić. Cała wyprawa pod hasłem "Autostopem przez Saharę" nabrała ostatecznego kształtu: Maroko i Mauretania. Rzecz jasna w stylu odpowiednim dla Łowców Przygód - czyli z namiotem, couchsurfing i plecakiem na plecach.

Co trzeba było zrobić? Zasadniczo najwięcej pracy jest przed komputerem, przewodnikiem i kontaktami z ludźmi. Wizę do Mauretanii trzeba załatwić w Markoku (do, którego obywatele UE nie potrzebują osobnych dokumentów). Trzeba trochę się podszkolić (lub nauczyć się od podstaw) francuskiego i arabskiego - to powinno wystarczyć. Taką przynajmniej mam nadzieję, choć z Arabskim to idzie bardzo, bardzo topornie...

Szczepienia? Teoretycznie nie są wymagane żadne. Ale po co zbędnie ryzykować? Tak więc patrząc na swoją książeczkę widnieją następujące szczepionki (niektóre jeszcze były aktualne z wyprawy do Kazachstanu): żółta gorączka, dur brzuszny, meningokoki (tutaj bardzo ważne jest to by zwrócić uwagę na to, że w Afryce występuje inna odmiana tej bakterii!), wirusowe zapalenie wątroby typu A. Zalecanych szczepionek rzecz jasna jest całe mnóstwo ale trzeba też być zdroworozsądkowym wystarczy trochę podstaw higieny by uniknąć niektórych zagrożeń i wydawania sporej ilości gotówki.

Co dalej? Sprawdzenie podstawowego sprzętu turystycznego dającego 100% niezależność. Czyli trzeba mieć gdzie (i w czym) spać, coś na czym możemy sobie zjeść i przygotować posiłek, podstawowe sprawy związane z survivalem (nóż, tabletki do odkażania wody, camelbag). Kosmetyki i apteczka (w Afryce leki są francuskie przez co są - jeżeli w ogóle dostępne - bardzo drogie). Co ważne? Aby mieć obuwie za kostkę nawet jeżeli nie będziemy podróżować po terenach górskich, koniecznie nakrycie głowy i odzież z długimi rękawami i nogawkami. Czas wyruszać!

No może jeszcze parę rzeczy do zrobienia zostało... Ale co tam mamy jeszcze czas, prawda? Wracam zatem do nauki arabskiego!

يجوز للقوة ان اكون معكم!

PS. A wiecie jak są Łowcy Przygód po arabsku? Nie? To proszę bardzo:مغامر
Łowcy Przygód © 2010 - lowcyprzygod.com.pl
 webmaster Maciej Plater-Zyberk © 2010-2011