AUTOSTOPEM PRZEZ SAHARĘ 2012


"Szczęście polega na zdobywaniu tego, na co od dawna się czekało"

W okresie wakacyjnym w schronisku pod Morskim okiem znajdziemy tabun, niezliczone rzesze turystów. Nad samym stawem szlak czerwony zarówno z lewej jak i prawej strony jest wypełniony ludźmi, którzy mniej lub bardziej zżyci są z górami. Jedni będą iść z plecakiem, w butach trekkingowych i kijkami dodającymi i pędu. Inni zaś niemal w japonkach, najlepiej jeszcze z piwem w ręku będą kołysać się przepoceni zmęczeni życiem jak by w Tatry pojechali za karę. Idąc dalej pod Czarnym Stawem znajdziemy kolejny punkt - niemal kulminacyjny. Ci którzy nie czują się na tyle na siłach zatrzymują się właśnie w tym miejscu czerwonego szlaku. Zobaczycie małe wycieczki radujące się z przebywających tutaj kaczek, robiących sobie zdjęcia na tle Rysów. Idąc dalej wzdłuż wytyczonego od lat szlaku doznamy prawdziwe ciekawej sytuacji. Mianowicie kolejki na szlaku. Wąskie przesmyki, mijanki, trawersy, łańcuchy powodują, że Ci którzy niemal w klapkach wyruszyli na najwyższy szczyt polski zaczynają odczuwać potęgę i moc gór. Ja w górach starłem nogi, zniszczyłem sobie oba kolana, odpadłem od skały wyrywając punkt asekuracyjny, podcięła mnie lawina, a jadąc do Afryki po zdobycie tamtego - można powiedzieć, że śmiesznie niskiego wierzchołka - czuję się jakbym miał na sobie klapki a w ręku opisywane wcześniej piwo, które przyćmiewa mi mózg. Kidjat Idżdżil to miejsce, w którym znajdują się liczne kopalnie rudy żelaza. Od 50-ciu lat ten żelazodajny ostaniec ustępuje przed kilofem i ciężkim maszynom, które oskubują go z tego co ma dla człowieka wartość. Szukałem innego spojrzenia na ten intrygujący ostaniec. Nie ma. Jedyna informacja na jaką udało mi się natknąć to magiczna liczba 915m. n.p.m. Zdjęcie satelitarne, mapa Google, informacja z Wikipedii, że znajduje się on na płaskowyżu Adrar ( jego krajobraz kształtują suche doliny i ruchome wydmy) i najcenniejsza rzecz: malutka mapka fizyczna. Jedyna na której widnieją jakieś liczby co do wysokości danych szczytów... To są moje japonki. Jest to niezwykle intrygujący obraz niezdobytej góry, którą nikt się nigdy w taki sposób nie interesował. Jest to możliwość do uszycia sobie własnych porządnych butów ze skóry. Jest to jednocześnie wyzwanie, w którym wcześniej zdobyte doświadczenie ma znaczenie jedynie szczątkowe. Najwięcej zależeć będzie od szczęścia i od tego jakie panują tam warunki. Może będę musiał zatrzymać się pod "Czarnym Stawem"? Jako, że jest to Afryka to niemal ani jednej rzeki znaleźć w pobliżu nie można. Nie ma tutaj szlaków, wyraźnego wierzchołka. Tutaj jest to szukanie, gubienie się i znów znajdywanie drogi - niemal jak w życiu trzeba zacisnąć zęby kiedy się nie uda i w porę się wycofać. Jednocześnie nie można się za szybko poddawać by potem tego nie żałować. Tak prezentuje się Kidjat Idżdżil. Góra niezdobyta, góra marzeń. Marzenia ponoć trzeba spełniać? Zobaczymy jak będzie tym razem: Idżdżil czy ja. Oby nie było tak jak z moją przygodą z Tatrzańską Świnicą. Podchodziłem do niej zimą aż trzy razy. Za każdym razem trzeba było się wycofać. Albo warunki były zbyt niebezpieczne albo pogoda nie dopisywała albo człowiek po znalezieniu właściwiej drogi musiał podjąć decyzję o bezpiecznym odwrocie. Oby w tym pojedynku Afryka okazała się łaskawa i pozwoliła podziwiać widok z najwyższego szczytu Mauretanii, bo przypuszczam, że tam nie będę miał aż trzech podejść...

Mikołaj Podworny
PS. No i na szczęście ja tam za karę nie jadę :)
Łowcy Przygód © 2010 - lowcyprzygod.com.pl
 webmaster Maciej Plater-Zyberk © 2010-2011