AUTOSTOPEM PRZEZ SAHARĘ 2012


"Fizjologicznie przystosowane do życia w warunkach suchego i gorącego klimatu. Są w wielu krajach wykorzystywane jako zwierzęta użytkowe." Zastanawiające zwierzę. Człowiek jest trochę inny... Ani nie jest przystosowany do suchego ani do gorącego klimatu. Osobiście wysokie temperatury przyprowadzają mnie o gorączkę i senność. Jedyne co mnie z takim wielbłądem łączyć może to na pewno fakt, że jestem użytkowy. Jak każdy człowiek. Niektórzy w skrajnych przypadkach może nie ale jak to mówią - z każdego będzie jakiś pożytek. Jaki będzie ze mnie tego jeszcze nie wiem. Zwłaszcza na takiej Saharze Zachodniej w bezkresnym piasku. Oby nie przyszło mi użyźniać tamtejszej gleby... Żartuję, umówmy się, że wracam cało i zdrowo. Nawet ubezpieczenie się wykupiło. A co! Zatem co takiego może człowieka spotkać w takiej samotnej i podróży? Wiele osób chwyta się za głowę (polecam zajrzeć do zakładki o Kazachstanie gdzie proces podniesienia rąk ku czupryny był niemal identyczny!) w geście niemal otwartego przerażenia. No cóż kilometry robią swoje. Wyobraźnia pracuje.

Gdzie są moje dwa garby? Przeglądam swoje ciało w poszukiwaniu i niestety. Jak garbów nie było tak i nie ma. Ale za to mam kilka innych swoich rzeczy. Na przykład w tą wyprawę wyjątkowo zabrałem z sobą odtwarzacz mp3. Niech na pustyni czy w kopalni muzyka się pojawi. Niech będzie ukojeniem dla zmysłów i motywacją do parcia dalej. Fizycznie co prawda na wiele się nie zda, ale gdzie tkwi moc jak nie w nogach? Przepraszam! Chciałem powiedzieć w głowie. Za jej pomocą można dokonać wszystkiego. Nawet z kłamcy zrobić człowieka uczciwego. Z błędu wyjść na prostą. Z czekolady zrobić budyń? Z kawałka gazety zamek? I tak oto małym wsparciem i relaksem będzie kilka utworów podzielę się nimi. Może ktoś z Was nawet po to sięgnie?

Marek Grechuta - Ocalić od zapomnienia. Przepiękny utwór ten człowiek jest genialny. Nie mogło zabraknąć go na "szlaku". "I znów upór żeby powstać i znów iść i dojść do celu."
Dire Straits - Sultans of swing. Ma moc. I jeszcze jak miło się kojarzy. Wyobraźcie sobie jak jesteście w Kazachstanie jedziecie jakimś brudnym stopem w ukropie kilka godzin a mp3 waszego przyjaciela ma większość utworów U2...
5'NIZZA - Солдат. To musi być zabawne gdy polak będzie słuchał rosyjskojęzycznej muzyki w kraju arabskim.
DagaDana - Tango. Ten utwór ma niemal metafizyczny wydźwięk. Był i będzie dla mnie wyjątkowy i tyle.
Pelton - Być jak wiatr. No cóż zawsze kochałem góry. Co prawda dawno w nich nie byłem to przynajmniej będę miał z sobą tą oto równie pociągającą piosnkę.
Puste Pokoje - kto z Was znajdzie ten utwór gdzieś w necie to normalnie będzie mnie mógł wykorzystać jako... no nie wiem np. kucharza. Tekst jest obłędny.
Cudowny czwartek - Taniec studni. "Dajcie mi pić i coś do żarcia". Nic dodać nic ująć.
nie znaju - jedyne co wiem o tym o tym utworze to, to, że go po prostu mam i "nici wu nie znaju".

Nie jest to jakaś lista przebojów więc na tym poprzestańmy. Podróże małe i duże a zwłaszcza te dalekie to nie tylko przemierzanie niezliczonej ilości kilometrów. Gdy się jedzie z kimś odkrywa się kogoś, parafrazuje siebie. Zdobywa razem rzeczywistość. W tych podróżach z tylko jednym plecakiem jest inaczej. Dla każdego kto tego nie robił wcześniej musi być to wyzwanie. To taka podróż w głąb siebie w najodleglejsze pustynie i ukryte zakamarki.
1mg adrenaliny. To mój kolejny zagadkowy towarzysz tej podróży. Malutka strzykawka ze zbiornikiem i długą igłą. Tak w razie czego. Na pustyni chyba nie ma zbyt wielu owadów co? Z punktu widzenia czarnego humoru komiczne musi wyglądać duszący się osobnik szukając owego sprzętu gdzieś w apteczce, wyrzucają po kolei rzeczy, które akurat nie są mu potrzebne. Nie wiem czy podzielacie mój teatralno-filmowo-animacyjny punkt widzenia. Taki obrazek do paskudnej hollywoodzkiej komedii.. Rzecz jasna z praktycznego punktu widzenia niech (!) ta strzykawka sobie spoczywa nieużyta w plecaku wśród innych klamotów. Takich jak na przykład tona długopisów, kartek, zeszytów - cóż prawda jest taka, że nie będzie można z tego sprzętu okradać kompana, który wzrokiem niemal potrafiłby zabić ("znowu zabierasz mi długopis!!"). Trzeba mieć swój własny zapas. Niby nic, ale słuchajcie: bez dobrego pióra i książki to jak bez wody - ciężko przeżyć. A jak już jesteśmy przy tym temacie to wszystkim spragnionym przygód, swobody, wolności i "złotej" myśli polecam "Walden" wybitnego dla mnie filozofa: Henry David Thoreau. Może zabiorę też coś mniej wytrawnego? Zobaczymy - waga będzie tutaj sędziną. Mówię poważnie - jak się nie zmieszczę w ilości kilogramów to trza będzie się odchudzić. Niestety w takich przypadkach na pierwszy front idzie kultura.. Choć ja może bym wziął mniej par skarpetek tudzież slipek? Bawi mnie ta historia. Trochę chyba popłynąłem. Cóż nawet ze skarpetek można się cieszyć.
Podróże kształcą - bez wątpienia ta idea cały czas przyświeca Łowcom Przygód. Dzięki nim potrafimy docenić to co mamy. Możemy odkrywać, poznawać. Nie tylko rzeczy materialne, takie jak piękne widoki, przygody, zabytki, ale chyba zwłaszcza siebie i innych. Inna perspektywa potrafi odmieniać los, kształtować charakter. Pisząc ten tekst aż mi się śmiać chce bowiem z radia wydobywa się muzyka z... supermena! Szkoda tylko, że ja tak szybko nie mogę tam polecieć. No i niestety supermenem nigdy nie będę ale przynajmniej będzie okazja do wniknięcia tam gdzie nigdy by się nie doszło w inny sposób. Wspaniała walka z własnym ja. W takim wymiarze wiele rzeczy nabiera sensu i wartości. Kantowskie "uzasadnienie metafizyki moralności" nie musi być już lekcją dla niewtajemniczonych. Życie jest piękne tylko wtedy kiedy można je zmieniać na lepsze, pokazywać innym dobrą drogę ("Ci inni" także mogą wskazywać ją nam). No to co? Łowcy Przygód ruszą w trasę żądni nowych wspaniałych przygód! Bywajcie!

Mikołaj Podworny
PS. Obecnie ważę 73,6kg. Ciekawe o ile będę odchudzony po powrocie. I to nie tylko w kilogramach, ale także z tego co niepotrzebne i jednocześnie nie dające określić się tą miarą:)
Łowcy Przygód © 2010 - lowcyprzygod.com.pl
 webmaster Maciej Plater-Zyberk © 2010-2011